|
Sprawdziłem, co internetowi guru radzą osobie posiadającej 20–30 tys. zł.
Ich odpowiedzi to te same frazesy, które były modne w USA w latach '90.
Zainwestuj w siebie.
Kup ETF.
Wybierz spółki dywidendowe, dodaj obligacje.
Kup złoto i surowce.
Natomiast, Jan Kowalski...
To nie są złe rady!
Problem z nimi jest z innej kategorii: są udzielane z fotela człowieka, który posiada kilkaset tysięcy albo kilka milionów
A Tomasz z naszego Q&A siedzi dzisiaj w fotelu wartym około 20 tys. zł.
[ZOBACZ NAGRANIE Q&A]
Tomasz dopiero zaczyna.
Ma około 20 tys. zł kapitału.
Jego pierwszy pomysł?
Surowce i metale szlachetne.
Czyli coś stabilnego.
Namacalnego.
Relatywnie bezpiecznego.
Coś, co nie będzie spadało o 40–50% tylko dlatego, że rynek na kilka miesięcy przestał lubić dany sektor.
Na pierwszy rzut oka brzmi rozsądnie.
Dlatego zadałem mu jedno pytanie:
„Ile czasu zajęłoby Ci ponowne odłożenie całych 20 tys. zł?”
Tomasz odpowiedział:
I w tym momencie cała rozmowa o bezpieczeństwie zaczęła wyglądać inaczej.
Czego dokładnie broni Tomasz?
Nie ma 500 tys. zł odkładanych przez dwadzieścia lat.
Nie znajduje się kilka lat przed emeryturą.
Nie powiedział, że utrata tych pieniędzy zniszczyłaby jego sytuację finansową na dekadę.
Ma 20 tys. zł, które przy obecnych możliwościach jest w stanie ponownie odłożyć w około rok.
To nie oznacza:
„Wrzuć całe 20 tys. zł w najbardziej spekulacyjną spółkę”.
Tak nie działa AXIOM.
Nie oznacza również:
„Skoro możesz odrobić, strata nie ma znaczenia”.
Każda strata ma znaczenie.
Chodzi o coś innego.
O to, że zdolność Tomasza do przyjęcia zmienności jest prawdopodobnie znacznie większa niż człowieka, który posiada podobną kwotę, ale:
– nie może już regularnie dopłacać,
– potrzebuje pieniędzy w ciągu dwóch lat,
– zbierał je przez dekadę,
– albo nie posiada osobnej poduszki finansowej.
Dwie osoby mają po 20 tys. zł.
Jedna może potrzebować niemal pełnej ochrony.
Druga może potrzebować dynamiki.
Kwota jest taka sama. Problem jest zupełnie inny.
Surowce i metale szlachetne mogą mieć sens.
Mogą:
– stabilizować część portfela,
– dawać ekspozycję na inflację,
– korzystać z określonych cykli makroekonomicznych,
– ograniczać wpływ niektórych ryzyk rynkowych,
– zmniejszać zmienność całej konstrukcji.
Problem polega na tym, że Tomasz nie próbuje jeszcze chronić dużego, zbudowanego majątku.
Próbuje z 20 tys. zł dojść do pierwszych 100 tys.
A to jest zupełnie inna praca do wykonania.
Jeżeli od początku ustawi całość wyłącznie na ochronę…
może uniknąć dużej straty.
Może też przez 6, 8 albo 10 lat nie zobaczyć bariery 100 tys. zł.
Bezpiecznie będzie obserwował, jak jego kapitał rośnie wolniej niż możliwości, które dawała mu sytuacja.
I właśnie tutaj pojawia się koszt alternatywny.
Nie to, ile stracił.
Tylko to, ile potencjalnie mógł zbudować, ale nie zbudował, ponieważ cała konstrukcja od początku miała rozwiązywać niewłaściwy problem.
Dwa podejścia do tych samych 20 tys. zł
Podejście pierwsze #1: bronię całego kapitału
Tomasz przeznacza większość albo całość na:
– metale,
– surowce,
– konserwatywne aktywa,
– instrumenty o relatywnie niższej zmienności.
Co dostaje?
– większy komfort psychiczny,
– mniejsze wahania,
– ochronę części wartości,
– mniejsze prawdopodobieństwo bardzo głębokiej straty.
Co ryzykuje?
– wieloletnią stagnację,
– bardzo długą drogę (+8 lat) do 100 tys. zł,
– niewykorzystanie kolejnych dopłat,
– brak pozycji, która może realnie zmienić wynik całej konstrukcji,
– pominięcie procesu, którego później nie da się kupić przy tej samej asymetrii.
Surowce mogą wykonać swoją pracę znakomicie.
Tyle że ich praca może nie być pracą, której Tomasz potrzebuje dzisiaj.
Podejście drugie #2: wydzielam część asymetryczną
Tomasz nie musi ryzykować całych 20 tys. zł.
Może na przykład przeznaczyć:
– 75–85% na bardziej kontrolowaną część konstrukcji,
– oraz 15–25% na wybrane pozycje o znacznie większym potencjale.
Przy kapitale 20 tys. zł oznaczałoby to:
– 3 tys. zł przy ekspozycji 15%,
– 5 tys. zł przy ekspozycji 25%.
Co ryzykuje?
– większą zmienność tej części,
– możliwość głębokich korekt,
– w skrajnie złym scenariuszu utratę większości kapitału wydzielonego na asymetrię,
ale...
...tu dochodzimy do bardzo ważnej kwestii.
Tomasz sam powiedział, że cały portfel odbuduje w max. 12 miesięcy.
Te 15%-25% to zatem realnie 2-3 miesiące ryzyka.
Mrugnij, a za chwilę mamy jesień.
I tego - z jakiegoś powodu - Tomasz bał się zaryzykować.
Podejrzewam, że jak czyta te słowa, gdy ktoś w ten sposób mu to zobrazował - zupełnie inaczej "czuje to ryzyko".
Bo to nie jest "ryzyko" - tylko zarządzanie pozycją.
Mądre zarządzanie pozycją.
Dopasowane do parametrów konkretnej osoby.
Co może zyskać Tomasz, inwestując 15%-25% w aktywa asymetryczne?
– ekspozycję na wynik, który ma znaczenie dla całej konstrukcji,
– szansę wykorzystania wczesnej fazy dużego procesu,
– potencjał wielokrotnie przekraczający początkową wielkość pozycji,
– możliwość szybszego przejścia do poziomu, na którym ochrona kapitału zaczyna odgrywać większą rolę.
To nadal nie jest gwarancja.
To konstrukcja, w której:
ryzyko ograniczasz wagą, ale potencjalnego wyniku nie zamykasz z góry.
Ten 1000 zł może wykonać pracę większą niż całe 20 tys!
Spójrzmy na historyczny przykład Hut 8.
Pozycję otworzyliśmy:
– 5 maja 2020 roku,
– przy cenie 3,05 USD.
Część pozycji zredukowaliśmy:
– 6 lipca 2026 roku,
– przy cenie 95,99 USD.
Wynik:
– całkowity ROI: +3047,21%,
– CAGR: 101,16%.
Co to oznacza matematycznie?
Gdyby ktoś przeznaczył na taką pozycję tylko 1000 zł…
czyli 5% obecnego kapitału Tomasza…
historyczna wartość tej pozycji przy takim wyniku wyniosłaby około:
31 472 zł
Nie 1300 zł.
Nie 2000 zł.
Ponad 31 tys. zł.
1 tysiąc z 20 robi wynik, który więcej niż dubluje portfel!
I teraz bardzo ważne:
To nie jest prognoza dla kolejnej spółki.
Nie jest to obietnica, że następna pozycja zrobi +3047%.
Nie jest to również argument za wrzuceniem 25% kapitału w pierwszy agresywny biznes znaleziony na forum.
To pokazuje wyłącznie matematyczną właściwość asymetrii:
Stratę kontrolujesz wielkością pozycji. Tysiąc złotych to raptem 5%. Wówczas potencjalny upside może wielokrotnie przekroczyć początkowe ryzyko.
Nie każda pozycja zadziała.
Część może stać w miejscu.
Część może zakończyć się stratą.
Ale jedna właściwie dobrana i wystarczająco długo utrzymana pozycja może wykonać pracę, której nie wykona cały portfel zbudowany wyłącznie na ochronie.
Ja też zaczynałem w innym fotelu!
Pamiętam, jak siedziałem w fotelu o nazwie:
Nie 250 tys.
Nie 2,5 mln.
250 dolarów.
Dlatego doskonale wiem, w jakim miejscu jesteś (i co czujesz).
I wcale nie uśmiechały mi się rady:
– kup szeroki ETF,
– postaw na spółki dywidendowe,
– chroń przede wszystkim kapitał,
– poczekaj spokojnie 30 lat.
Nie dlatego, że te rady są złe.
Dlatego, że nie odpowiadały na mój problem.
Ja nie musiałem chronić zbudowanego majątku.
Musiałem zbudować coś, co może realnie zmienić moje położenie.
Dać "drugą nogę" poza pracą i biznesem.
Miałem jednak ogromne szczęście.
Trafiłem na mentora, który zarządzał majątkiem liczonym w setkach milionów dolarów, ale nie dawał mi rady z perspektywy swojego fotela.
Znał:
– mój kapitał,
– wysokość kolejnych dopłat,
– moje możliwości,
– horyzont,
– tolerancję zmienności,
– oraz to, co właściwie próbuję osiągnąć.
Nie powiedział:
Pokazał mi konstrukcję odpowiednią dla 250 USD oraz kolejnych podobnych dopłat.
Gdybym wtedy dostał wyłącznie radę dla człowieka chroniącego miliony…
moje życie w 2021 roku mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej.
Ale to nie jest miejsce na rozbieranie prywatnych i biznesowych demonów, z którymi się wtedy mierzyłem.
Istotna jest jedna rzecz:
Dobra rada dla człowieka z innym kapitałem może być dla Ciebie niezwykle drogą pomyłką.
Internetowy guru nie zna odpowiedzi na najważniejsze pytania!
Kiedy ktoś pisze:
„Zainwestuj w dywidendy”.
najczęściej nie wie:
– czy 20 tys. zł to całość Twoich oszczędności,
– czy masz osobną poduszkę finansową,
– ile możesz dopłacać co miesiąc,
– ile czasu zajmuje Ci odtworzenie kapitału,
– czy potrzebujesz pieniędzy za dwa lata,
– jak reagujesz na spadek o 30%,
– jakie aktywa już posiadasz,
|