Meandry migracji
Mimo że tajemnicą poliszynela jest, że to Maroko maczało palce w inwazji migrantów na kontrolowaną przez Hiszpanów Ceutę, i Hiszpania, i cała Unia Europejska, nabrały wody w usta. Wszystkim zależy na współpracy ze sprytnym graczem, jakim jest pozostający w świetnych relacjach z Donaldem Trumpem król Mohammed VI. Zamiast kary Rabat może spodziewać się dalszej współpracy z Unią i pomocy finansowej. Co więcej, eksperci spodziewają się kolejnych operacji podobnych do tej, która dotknęła hiszpańską Ceutę.
Telewizyjne relacje pokazujące 70 tys. zdesperowanych ludzi w Ceucie to woda na młyn tych, którym imigracja kojarzy się z przestępczością. W Polsce ta przestępczość wcale nie jest tak wielka i to nie najliczniejsi Ukraińcy są problemem. Spada liczba podejrzanych z tego kraju, gwałtownie za to rośnie skala łamania prawa przez Kolumbijczyków. Od początku stycznia do końca czerwca zarzuty karne usłyszało 239 Kolumbijczyków, czyli dwa razy więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku – wynika z policyjnych danych zebranych dla „Rzeczpospolitej”. Tempo, w jakim przybywa przestępców z Kolumbii, wymaga szybkiej i zdecydowanej reakcji służb.
Może jednak prędzej doczekamy się reakcji twórców popularnego satyrycznego serialu „1670”, którego trzeci sezon wchodzi na ekrany, o czym obszernie piszemy w „Rzeczpospolitej”. Sprytnie przemycają do fabuły współczesne problemy, więc mogliby wprowadzić i wątek migracji, która również w XVII wieku miała miejsce. Co prawda, napływali do Polski z zachodu głównie Niemcy, a na Ukrainę uciekali przed pańszczyzną i w poszukiwaniu lepszego życia polscy chłopi pańszczyźniani, nie zaszkodziłoby pojawienie się na ekranie kilku Marokańczyków.