|
Cześć Bajo,
żeby nazwać się w Polsce coachem, nie potrzebujesz dyplomu.
Nie potrzebujesz licencji. Nie musisz należeć do żadnej izby. Nie istnieje również państwowy rejestr coachów.
Możesz zacząć jutro.
Na pierwszy rzut oka brzmi to jak dobra wiadomość.
Ale dokładnie to samo może zrobić każdy inny.
Dlatego brak formalnego progu wejścia nie oznacza, że wejście na rynek jest łatwe. Oznacza tylko, że weryfikacja następuje później.
Nie na egzaminie.
Na pierwszej sesji. Przy kolejnym poleceniu. Albo przy pustym kalendarzu kilka miesięcy po rozpoczęciu działalności.
Klient nie przychodzi dziś do coacha wyłącznie po to, żeby ktoś pomógł mu rozpisać cel i zadał kilka dobrych pytań.
Najczęściej klient już wie, co powinien zrobić. Problem polega na tym, że mimo tej wiedzy nadal tego nie robi.
I właśnie tutaj kończy się teoria, a zaczyna prawdziwy warsztat pracy z człowiekiem.
W nowym artykule napisałem wprost:
- czego formalnie potrzebujesz, żeby zostać coachem,
- dlaczego certyfikat nie gwarantuje rezultatów,
- jakie trzy kompetencje naprawdę decydują o jakości tej pracy,
- czym różni się coaching od psychologii i psychoterapii,
- jak rozsądnie wybrać szkołę przygotowującą do tego zawodu.
To tekst zarówno dla osób, które dopiero rozważają ten kierunek, jak i dla tych, które już pracują z ludźmi.
Na koniec ważna informacja dotycząca Szkoły Terapii i Coachingu CVP.
Zapisy miały zakończyć się 2 sierpnia.
Po tej dacie otrzymaliśmy jednak wyjątkowo dużo telefonów, maili i wiadomości od osób, które nie zdążyły zakończyć rozmowy rekrutacyjnej albo dopiero teraz są gotowe podjąć decyzję.
Dlatego po raz pierwszy zdecydowaliśmy się przyjmować dodatkowe zgłoszenia do XXIII edycji do 31 sierpnia.
To ostateczny termin.
Pozdrawiam serdecznie, Adam Dębowski Psycholog, terapeuta
|