Rząd chowa głowę w piasek, a turystyka znowu idzie w odstawkę
Na razie nic nie wskazuje, że będzie nowy pełnomocnik do promowania marki Polski - to zdanie wypowiedziane w minionym tygodniu przez rzecznika rządu Adam Szłapkę zmroziło mnie. Pokazuje bowiem bezradność administracji rządowej wobec kryzysu, jaki wywołało odejście ze stanowiska Barbary Mróz-Gorgoń.
Pomysł na poważne - tak przynajmniej to początkowo wyglądało - zajęcie się skoordynowaniem działań promocyjnych uprawianych obecnie przez wiele instytucji, ministerstw i agend wydawał się bardzo rozsądny.
Polska potrzebuje systemowego namysłu, jak chce być postrzegana i jak przekuć tę ideę w długofalowe działanie a w drugiej kolejności określenia, kto i za ile ma się tym zająć. Tymczasem, zamiast zastosowania znanego sposobu na poradzenie sobie w tej sytuacji, czyli ucieczki do przodu, i zaproponowania nowych rozwiązań, rząd (premier?) wybrał chowanie głowy w piasek.
Jeśli do tego dołożymy ciągle nierozwiązany problem opłaty turystycznej i brak solidnego budżetu na promowanie turystyki, to zobaczymy, że rządzący nie mają pomysłu na wsparcie jednej z wiodących dziedzin gospodarki - turystyki.