Ty też prowadzisz edukację domową
|
|
Cześć! „Edukacja domowa” kojarzy się z konkretnym modelem: wnioskiem do dyrektora, decyzją administracyjną i egzaminami. Tymczasem w szerszym sensie wszyscy rodzice prowadzą edukację domową – także wtedy, gdy dziecko chodzi do zwykłej szkoły.
|
|
Szkoła realizuje podstawę programową: daty, wzory, epoki i osławioną budowę pantofelka. Słowem: szkoła przekazuje informacje. A tak się składa, że informacja jest dziś niezwykle tania. Pewnie pamiętasz, jak to wyglądało kiedyś. Modem zajmował telefon na pół godziny i generował sążniste rachunki, by strona niemrawo ładowała się linijka po linijce. Encyklopedia na płycie CD miała wszystko oprócz tego, czego akurat szukaliśmy. Pytania zadawało się na forach i czekało dwa dni, aż odpowie ktoś o nicku „mareczek77”. Teraz nasze dzieci dorastają w rzeczywistości, w której odpowiedź na niemal dowolne pytanie kosztuje sekundę i zero złotych. Same fakty przestają więc być cenną walutą. Mamy więc dziś znacznie droższe waluty. Jedną z nich jest ciekawość – gotowość do zadawania pytań, bo bez właściwych pytań nie ma dobrych odpowiedzi. Inną jest gust, czyli umiejętność odróżnienia rzeczy dobrej od takiej, która tylko przyciąga uwagę. Taką walutą jest też cierpliwość wobec tego, czego nie da się od razu zrozumieć. I wreszcie odwaga, żeby zostać przy swoim zdaniu, kiedy niemal wszyscy dookoła idą w innym kierunku.
|
|
Mamy przy tym pewne przeczucie – mówimy o nim bez cienia entuzjazmu – że świat, który nadchodzi (już tu jest?), nie będzie specjalnie zachęcać do samodzielnego myślenia. Systemy (aplikacje, media…), z których korzystamy, są projektowane tak, by skutecznie zagospodarować nasz czas, a nie budować w nas zrozumienie czegokolwiek. Wygodniej im z kimś, kto przewija, niż z kimś, kto pyta „skąd to wiadomo”. Tym więcej zależy od fundamentów postawionych w domu, zanim ktokolwiek inny zacznie podsuwać pod nos łatwe, atrakcyjne i niekoniecznie sensowne gotowce. Dlatego każda rzecz, którą tworzymy i wydajemy, ma dwie warstwy. Na wierzchu jest to, po co dziecko chętnie sięga samo: piosenka, komiks, wyszukiwanka, historia na dobranoc. Pod spodem jest coś więcej: trochę wiedzy o świecie, okazja do zadania dobrego pytania, zachęta, żeby spróbować czegoś samemu, coś sprawdzić, porównać albo zrobić po swojemu. Wszystko w porcji dobranej do wieku i bez ogłaszania, że właśnie zaczyna się lekcja.
|
|
I właśnie z myślą o takim codziennym, domowym uczeniu się przygotowaliśmy obecną promocję. Do niedzieli 6 września włącznie (to zatem ostatni weekend!)
|
|
Kod SZKOLA15 obniża ceny naszych fizycznych produktów o 15%.
|
|
Promocja promocją, ale wróćmy jeszcze na chwilę do głównej myśli: niezależnie od tego, czy Twoje dziecko chodzi do szkoły, czy uczy się w domu, codziennie przekazujesz mu znacznie więcej niż samą wiedzę. I to właśnie ta część edukacji zostanie z nim najdłużej. Udanego roku szkolnego! Zespół pomelody
|
|
|
|
|