Zabawa w trybunalskiego berka trwa. Co z tym „odbiciem” TK?
Dzień bez kolejnych zwrotów akcji dotyczących Trybunału Konstytucyjnego to dzień stracony. W przestrzeni publicznej mnożą się opisy mniej lub bardziej dramatycznych scenariuszy opisujących, kiedy i w jakiej formie dojdzie do „odbicia” TK jako naturalnej konsekwencji wyboru na stanowisko sędziego Macieja Berka. Mało kto pamięta, że kadencja Justyna Piskorskiego, którego miejsce ma zająć były minister w rządzie Donalda Tuska, kończy się dopiero 18 września, zatem mamy jeszcze co najmniej tydzień na popuszczanie wodzy fantazji. Ale ci, którzy wieszczą, że w najlepszym razie w Polsce będą działać dwa Trybunały, w piątek będą mieli przedsmak.
Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, z okazji 40-lecia TK konkurencyjne obchody organizują Bogdan Święczkowski (w siedzibie TK, gdzie gościem honorowym wydarzenia ma być Javier Cremades, prezes Światowego Stowarzyszenia Prawników) oraz Krajowa Rada Sądownictwa (w swojej siedzibie, a wśród gości nie zabraknie m.in. czterech byłych prezesów Trybunału).
Trwa też ping-pong na pisma teoretycznie mający pomóc w ustaleniu, czy sam dr Berek spełniał warunki formalne jako kandydat do TK. Dziś do Sejmu wpłynęło pismo z pytaniami z Kancelarii Prezydenta. Chodzi o, jak publicznie wyjaśniał szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki, „gigantyczne wątpliwości co do tego, czy pan minister Berek ma dziesięcioletni staż radcy prawnego”.
To wciąż wojenka, a jeśli chodzi o prawdziwą wojnę, tę, która toczy się za wschodnią granicą – poznaliśmy „polski rachunek”. Na ponad 490 mld zł oszacował Główny Urząd Statystyczny straty, jakie w związku z wojną na Ukrainie poniosła Polska. To ok. 3,5 proc. nominalnego PKB. Najwięcej na skutek rosyjskiej inwazji na Ukrainę stracił sektor gospodarstw domowych. Ich rachunek wynosi 292,1 mld zł. Sektor przedsiębiorstw stracił 126 mld zł, a rządowo–samorządowy 72 mld zł.