Gdy zagrożone są nasze dzieci, wali się nasz cały świat. To jak wojna, która trafia do szkół.
W czwartek 9 października 15-letni absolwent podstawówki w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem zabił nożem 37-letnią woźną, ranił nauczyciela i dyrektora. Dzień wcześniej 19-latek z Ostrołęki ranił w szkole dziewięciu uczniów i nauczycieli. W plecaku miał ładunek wybuchowy domowej konstrukcji. 22 września 11-latek ze wsi Ptaki zaatakował toporkiem młodszą dziewczynkę.
Krzysztof Ochmański, dyrektor szkoły w Leszczydole-Nowinach, opowiada, jak obezwładnił 15-latka.
Posyłać dzieci do szkoły czy nie? Nie ma dobrej odpowiedzi.
Bo sama sytuacja, kiedy dorośli stoją przed takim dylematem jest zła.
Policja pod szkołami, policjanci w szkołach. Czy pomogą, skoro najwięcej zła dzieje się w głowach dzieci?
Funkcjonariusze tylko do godziny 12 w piątek weszli do 15 tys. szkół. Działania będą kontynuowane do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości dotyczących ataków.
W akcję jest zaangażowanych 24 tys. mundurowych.
Prowadzą patrole w pobliżu placówek oraz mogą do nich wchodzić po ustaleniach z dyrektorami.
- Działania policji są zdecydowane i zmierzają do tego, aby zapewnić pełne bezpieczeństwo dzieci - powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński podczas konferencji prasowej.