Każdy student miał zapewne kiedyś poczucie, że nie został sprawiedliwie oceniony na egzaminie. Rzadko jednak sytuacja jest aż tak skomplikowana,
jak na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach, gdzie doszło do buntu. Około połowa osób - choć liczby podawane przez studentów i uczelnię się różnią - studiujących niestacjonarnie medycynę nie zdało egzaminu z anatomii. - Straconych pieniędzy żal, ale najbardziej żal straconego czasu i marzeń - mówi jedna ze studentek, która zapłaciła ponad 100 tys. zł za dwa lata nauki.
Studenci podkreślają też, że zdają sobie sprawę, że kierunek lekarski jest trudny i część osób musi odpaść. Przekonują jednak, że zajęcia z anatomii były często prowadzone przez starszych studentów, zamiast przez panią profesor, a egzamin praktyczny wykraczał poza zakres omawianego materiału.
Jednak nie wszyscy studenci przyłączyli się do buntu. Znaczna część z nich broni placówki, a 76 osób podpisało wręcz "oficjalny sprzeciw względem zarzutów" wobec uczelni. Poprosiliśmy kielecki uniwersytet o odniesie się do zarzutów. Konflikt zapewne szybko się nie skończy, bo część studentów zapowiada złożenie pozwu w sądzie.