Bunt na kieleckim uniwersytecie

15 października 2026

dziennikarz Gazety Wyborczej

Każdy student miał zapewne kiedyś poczucie, że nie został sprawiedliwie oceniony na egzaminie. Rzadko jednak sytuacja jest aż tak skomplikowana, jak na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach, gdzie doszło do buntu. Około połowa osób - choć liczby podawane przez studentów i uczelnię się różnią - studiujących niestacjonarnie medycynę nie zdało egzaminu z anatomii. - Straconych pieniędzy żal, ale najbardziej żal straconego czasu i marzeń - mówi jedna ze studentek, która zapłaciła ponad 100 tys. zł za dwa lata nauki.

Studenci podkreślają też, że zdają sobie sprawę, że kierunek lekarski jest trudny i część osób musi odpaść. Przekonują jednak, że zajęcia z anatomii były często prowadzone przez starszych studentów, zamiast przez panią profesor, a egzamin praktyczny wykraczał poza zakres omawianego materiału.

Jednak nie wszyscy studenci przyłączyli się do buntu. Znaczna część z nich broni placówki, a 76 osób podpisało wręcz "oficjalny sprzeciw względem zarzutów" wobec uczelni. Poprosiliśmy kielecki uniwersytet o odniesie się do zarzutów. Konflikt zapewne szybko się nie skończy, bo część studentów zapowiada złożenie pozwu w sądzie.

Studentki UW: Chcemy realnej ochrony ofiar przemocy seksualnej, a nie troski o reputację uczelni
Studentki UW napisały list do rektora. Domagają się podjęcia przez władze uczelni działań, które w końcu skutecznie będą chronić osoby studiujące przed molestowaniem i innymi rodzajami przemocy. UW milczy.
CZYTAJ WIĘCEJ

NIE PRZEGAP

CZYTAJ TAKŻE