Wygląda na to, że Kaja Godek ma prawników. Dzięki wpłatom po moim ostatnim mailu my też już mamy. W niedzielę 18 października będziemy pod szpitalem na Brochowie, kiedy jej fundacja znowu stanie przed wejściem.
To będzie długa batalia. Zgromadzenia pod szpitalem są zgłaszane na każdy dzień, a fundacja Kai Godek wie, jak je organizować, żeby nikt ich nie rozwiązał. Musimy więc przejrzeć prawo z wielu dziedzin i poznać je lepiej niż oni. Dorzuć się, żebyśmy były o krok przed fundacją Kai Godek.
|
Dzień dobry, Janie,
Wrocław ma poważny problem ze zgromadzeniami antyaborcyjnymi. Od 5 października pod szpitalem na Brochowie, gdzie pracuje dr Gizela Jagielska, zgłoszone są codzienne, całodzienne zgromadzenia, od 10 do 20. Kolejne zgłoszenia pojawiają się seriami, tydzień naprzód. Organizuje je nie tylko Kaja Godek.
Pilnujemy, żeby na każde zgromadzenie, które faktycznie się odbywa, miasto wysyłało swojego przedstawiciela. Zmotywowałyśmy też Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia do tego, żeby publicznie informowało o tym, co miasto robi w tej sprawie. I to działa. Dorzuć się, żebyśmy mogły pilnować tego szpitala nie tylko w tę niedzielę.
|
8 października uczestnicy jednego z tych zgromadzeń weszli na podjazd szpitala i zaczęli mocować do ogrodzenia swoje banery. Przedstawiciel miasta zareagował: banery zostały zdjęte, a zgromadzenie zakończone. Szpital złożył też w prokuraturze zawiadomienia o nękaniu i telefonach z wyzwiskami.
Mam jeszcze jedną dobrą wiadomość! Mamy już prawnika. W niedzielę 18 października będziemy pod szpitalem, w trakcie zgromadzenia Kai Godek. Dziękuję za każdą wpłatę po moim mailu sprzed tygodnia. To dzięki nim ta współpraca mogła się rozpocząć.
To będzie długa batalia. Niektóre organizacje, na przykład fundacja Kai Godek, są ostrożne i dobrze przygotowane. Wiedzą, jak zgłaszać zgromadzenia i co robić, żeby nikt ich nie rozwiązał. Dlatego musimy przejrzeć prawo z wielu dziedzin i obszarów, nie tylko przepisy o zgromadzeniach, by znaleźć rozwiązania, które naprawdę ochronią pacjentki. A ponieważ zgromadzenia pod szpitalem są zgłaszane na każdy dzień, musimy działać szybko.
Jeśli jeszcze nie udało Ci się dorzucić, pomóż nam sfinansować tę pracę.
|
Z pozdrowieniami
Anna Tomaszewska z zespołu Akcji Demokracji
P.S. Poniżej przesyłam Ci mój poprzedni mail, w którym piszę, dlaczego potrzebujemy prawniczki lub prawnika i jak wygląda sytuacja pod szpitalem. Nawet 20 złotych robi różnicę.
|
Cześć Janie,
nie każda i nie każdy z nas może przyjechać do Wrocławia i stanąć pod szpitalem na Brochowie, gdzie pracuje dr Gizela Jagielska, w dniu, w którym Kaja Godek urządza tam kolejną demonstrację. Wiem jednak, jak wielu osobom zależy na tej sprawie. Nasz pilny apel do Prezydenta Wrocławia podpisało już 8 808 osób.
Dlatego pod szpital pojechałyśmy my, by obserwować, co się tam dzieje i zadziałać na miejscu. Wróciłyśmy z jednym, bardzo konkretnym wnioskiem: potrzebujemy wsparcia prawniczki lub prawnika. Druga strona w sprawach prawnych jest coraz lepiej przygotowana. My też musimy być!
|
Oto pełny obraz sytuacji.
Pod szpitalem na Brochowie, tuż przed wejściem, regularnie odbywają się demonstracje Kai Godek. Najbliższa już w niedzielę 18 października. Ich celem jest nękanie dr Gizeli Jagielskiej, która właśnie zaczęła tam pracę i zmuszenie dyrekcji do jej zwolnienia. Na celowniku są też wszystkie kobiety, które udając się na porodówkę albo na patologię ciąży są zniechęcane do opieki lekarskiej w tym szpitalu.
Widziałyśmy to na własne oczy. Przedstawiciel urzędu miejskiego był na miejscu, ale nie zdecydował się rozwiązać zgromadzenia. W ostatnich miesiącach miasto rozwiązało pod szpitalem tylko jedno takie zgromadzenie, w lipcu.
|
Ale to, że na Brochów patrzy cała opinia publiczna i urząd miejski, już przynosi pewne skutki. Krok po kroku siła Kai Godek maleje.
Pacjentki, także te w drodze na patologię ciąży albo po poronieniu, nie muszą już przechodzić obok krwawych banerów. Jest ciszej. Organizatorzy boją się rozwiązania zgromadzenia, więc nie puszczają już przenikliwego nagrania płaczu dziecka zmiksowanego z wysokimi tonami, które wciąż słychać pod przychodnią AboTak w Warszawie. Przychodzi też coraz mniej osób. Na ostatniej demonstracji, nie licząc małych dzieci przyprowadzonych przez opiekunów, było może 30 osób. Kaja Godek ogłosiła, że 200.
Krok po kroku, dzięki głosom obywatelek i obywateli, demonstracje Kai Godek udaje się ograniczać, a nawet, jak pokazują to przykłady z innych miast, rozwiązywać.
|
Naszym zdaniem jednak ani pod tym szpitalem, ani pod żadnym innym nie powinno ich być w ogóle. Zarówno władze Wrocławia, jak i rząd i parlamentarzyści robią w tej sprawie za mało. Ze świecą szukać publicznych wypowiedzi polityków w obronie dr Gizeli, a nawet o prawie do aborcji mówią coraz rzadziej.
Kaja Godek najwyraźniej ma świetną obsługę prawną, która podpowiada jej, co robić, żeby uniknąć rozwiązania zgromadzenia. My potrzebujemy własnej prawniczki lub prawnika, z którymi opracujemy dalszą strategię. Może będzie musiał być na demonstracjach we Wrocławiu, może w innych miejscowościach. A może to już czas, żeby zaproponować rozwiązania prawne dla całej Polski.
Dorzuć się do piątku 9 października. W poniedziałek, zależnie od budżetu, zaplanuję nasze najbliższe kroki. Nie możemy czekać, bo kolejna demonstracja we Wrocławiu już 18 października. Napiszę Ci, co zaplanowałyśmy.
|
Zebrałyśmy słowa wsparcia dla dr Gizeli Jagielskiej po atakach. Protestowałyśmy, gdy była nękana w Oleśnicy. Demonstracje Kai Godek i atak Grzegorza Brauna sprawiły, że w końcu została tam zwolniona. Protestowałyśmy przeciw pokazom filmu Kai Godek o niej. Teraz razem z 8 808 osobami apelujemy do Prezydenta Wrocławia o reakcję w sprawie Brochowa.
|
Przed ostatnią demonstracją Kai Godek zorganizowałyśmy konferencję prasową, żeby w mediach wybrzmiał też głos wsparcia dla lekarki i argumenty przeciw demonstracjom, które zakłócają pracę szpitala. W konferencji, oprócz mnie i mojej koleżanki z Akcji Demokracji, Igi, wzięli udział Marta Stożek, posłanka Razem, Robert Maślak, radny Wrocławia z Lewicy, Katarzyna Lubiniecka-Różyło, radna sejmiku dolnośląskiego i członkini Rady Społecznej szpitala, Agnieszka Żuk i Mateusz Tryl z Razem, Rienka Kasperowicz z Ole Oleśnica.
|
Marta Stożek, posłanka Razem, mówiła:
„Ten szpital jest dla mnie szczególnie ważny, bo to jest szpital, w którym urodziłam piątkę moich dzieci. (…) Nie wyobrażam sobie, żeby mnie w sytuacji, (…) w której przyjeżdżałam tu tyle razy na poród, spotykało takie coś przed szpitalem, do którego zmierzam”.
|
Robert Maślak, radny miejski z Lewicy, zapewnił:
„Macie prawo do swoich poglądów, ale nie macie prawa do decyzji o zdrowiu. (…) Myślę, że miasto może zrobić więcej, no bo ma jednak uprawnienia do rozwiązywania tego typu zgromadzeń”.
|
|